O przygodach z mechanikiem. Jak znaleźć dobrego speca od samochodów.

Podziel się!

Na wstępie chciałem powiedzieć, że temat mechaników samochodowych jest tematem rzeką, który w zasadzie nie wiadomo od której strony ugryźć. Ja polecam rozpocząć szukanie mechaników od swoich znajomych, najlepiej takich którzy samochodami już trochę jeżdżą i bądź co bądź mają większe doświadczenie za kółkiem od nas – na pewno byli oni nie raz u mechanika tak więc jakieś spektrum opinii mogą wydać. To na starcie pomoże nam uniknąć niepotrzebnych rozczarować z mechanikami który, co by tu dużo nie mówić, ściemniają a nie naprawiają samochody. A niektórzy z nich potrafią jeszcze za swoją fuszerkę zawołać takie ceny, że autoryzowane serwisy łapią się za głowę.

Drugim miejscem w którym zaczynamy szukać mechanika to internet. Przepastnie wielkie źródło informacji wszelakich pozwoli nam natrafić także na miejsca w których dyskusje toczą się w zasadzie tylko o warsztatach samochodowych, a użytkownicy takich portali niekiedy okazują się także mechanikami, który poza wiedzą i umiejętnościami zostawiają przed ekranem komputera hektolitry potu (tacy nazywani są fanatykami), a w warsztacie sypia ich serce (tych z kolei nazywamy miłośnikami).

Co ważne szukajmy nie stricte po opiniach serwisów, ale po marce i modelu samochodu jaki posiadamy. Ja na przykład w ten sposób znalazłem chyba jedynego specjalistę od marki Saab w naszym kraju. I mogę powiedzieć to z czystym sumieniem, że nic nie podkoloryzuję, a później ktoś może czuć się „oszukany”.

Jeżeli już mam wydać jakąś opinię o mechanik samochodowy Inowrocław – to mogę powiedzieć że większych pasjonatów nie znajdziecie. Nie zdzierają kasy z człowieka, pracują rzetelnie i znają się na rzeczy.

Tak więc jeżeli szukasz dobrego i taniego mechanika to w Inowrocławiu sprawa jest jasna – Yellow Team. Koniec, kropka.

Apple Zgodziło się płacić Ericssonowi 0.5% przychodu ze sprzedaży iPhoneów i iPadów.

Szwedzka firma Ericsson wprowadzała rozwiązania teleinformatyczne od dekad i konsekwentnie zbierała swoją górę patentów. Licencjonuje ona rozwiązania w porozumieniach z szeregiem wielkich producentów rynku mobilnego. Teraz do tego grona firma może dodać Apple. Spółka która zrodziła najbardziej dochodowego producenta smartfonów zgodziła się płacić Ericssonowi około 0.5% całego dochodu z linii iPhone i iPad.

ericsson-621x414-590x393

Dokładna wartość porozumienia nie została przekazana opinii publicznej przez Ericssona jednak analiza wykonana przez bank inwestycyjny ABG Sundal Collier pozwoliła dotrzeć do właśnie rzeczonej połowy procenta. Może na papierze nie jest to zbyt imponująca wartość sama w sobie, to jednak Apple generuje tak duży przychód z rynku urządzeń mobilnych że nawet taka kwota przełożyła się na wzrost wpływów o pół miliarda w stosunku do ubiegłego roku. Nie tak źle jakby mogło się wydawać po wyniku procentowym, co nie?

Spór patentowy między obiema firmami zaczął się już w 2012 roku. Chodzi tu o patenty Ericssona odnoszące się nie tylko do technologii 4G LTE, ale także do wiekowych już standardów 3G i 2G. większość firm sektora mobilnego wybrała po prostu opcję zapłaty za możliwość wykorzystania patentu, jednak Apple stwierdziło, że jest firmą tak potężną, że żadne konsekwencje jej nie dosięgną i uznało że roszczenia patentowe Ericssona są bezpodstawne. A jako że technologia 3G i 4G LTE jest dość kluczowa dla działania dzisiejszych smartfonów to Apple nie może od tak sobie ich obejść. W związku z tym obie firmy złożyły przeciw sobie pozwy sądowe w Styczniu 2015 roku.

Po kilku miesiącach sprzeczki w której raz po raz jedna ze stron unosiła się co raz wyżej honorem, emocje opadły i firmy zdecydowały, że spróbują dojść do porozumienia. De facto jest ono całkiem dobrym obrotem spraw dla Ericssona. Pierwsza fala prawników udała się na salę sądową w grudniu, jednak sprawa jest dość skomplikowana by wszystko ustalić za jednym posiedzeniem. Jednak gdy wydaje się, że spór patentowy ma się ku końcowi, to obie firmy mogą na nowo zabrać się do współpracy nad nadchodzącą technologią 5G.

Kano DIY PC dostał teraz także swój własny zestaw z ekranem do zmontowania.

kano-screen-590x330

Komputerek Kano oparty o osławiony już kawałek PCB o nazwie Raspberry Pi celuje we wprowadzenie ciekawskich dzieci i dorosłych w świat komputerów, obliczeń i kodowania. Teraz firma odpowiedzialna za komputer skupia się na dostarczeniu doświadczeń z ekranem, który możemy sobie sami złożyć.

Oczywiśnie nie jest to ekran który składamy kompletnie od podstaw. Nie musimy szukać sterylnego pokoju by składać polaryzatory czy cokolwiek innego. Zestaw Kano z ekranem został stworzony z tą samą prostotą podobną do klocków lego co ich komputer. Pozwala on choć trochę poznać budowę ekranu bez potrzeby grzebania w zawiłych i skomplikowanych częściach procesu.

Ekran to 10.1 calowy panel HD (1280×800). Dostajemy do tego splitter zasilania który pozwala zasilić ekran i komputer w tym samym czasie, a także plastikową ramkę która w sprytny sposób zaprojektowana, pozwala zrobić więcej niż tylko w różny sposób oprzeć ekran. Posiada ona także na tyle dużo miejsca, że w jej wnętrzu można umieścić klawiaturę Kano, co znacząco ułatwi transport.

Zestaw ekranu do montażu kosztuje 109,99 dolarów, a jeżeli nie posiadamy jeszcze klawiatury DIY PC to za oby dwa sprzęty zapłacimy razem 249,99 dolarów. Nie jest to jakaś duża oszczędność, ale 10 dolarów zawsze można przeznaczyć na kolejny projekt DIY.

LG opracowało 111-calowy, dwustronny telewizor 4K OLED.

Aktualnie najbardziej pożądanymi nowinkami technologicznymi w świecie telewizorów są ekrany OLED i rozdzielczość 4K. Połączmy te dwie technologie w całość i otrzymujemy telewizor ze świetnym kontrastem i rozdzielczością nawet przy dużych przekątnych. LG za to poszło o krok dalej przez opracowanie telewizora, który posiada dwa takie ekrany po obu stronach. W dodatku jest to telewizor o przekątnej 111-cali.

LG_double_sided_OLED_TV-590x330

Masywny, unikalny telewizor od LG pokazywany był podczas targów IFA w Berlinie. 111-calową przekątną LG otrzymało poprzez połączenie trzech 65-calowych paneli OLED. Do tego telewizor jest niesamowicie cienki. Mniejsza wersja o przekątnej 55-cali miała grubość zaledwie 5.3mm (Pięknie się musi wyginać – prztyczek w nos Apple).

Hcthx0A (1)

Osobiście raczej nie widzę zastosowania dla dwustronnych telewizorów w domu. Jednak jak pomyśleć o tym dłużej to ile to już razy widziałem np. w sklepach dwa telewizory podwieszone przy suficie, które zajmowały niesamowicie dużo miejsca. Przeznaczenie biznesowe wydaje się być oczywiste, jednak powinno być przede wszystkim tańsze od dwóch oddzielnych telewizorów by miało sens – a przy tej grubości urządzenia raczej tego nie wróżę, przez co zostaje jedynie niszowa produkcja.

Poza tym LG przygotowało jeszcze jeden panel OLED który może zainteresować właśnie użytkowników domowych. 55-calowy ekran także prezentowany na IFA w Berlinie miał grubość zaledwie 1mm i posiadał magnetyczny tył aby dało się go przyczepić do ściany z podobną powłoką. Dodatkowo jest on elastyczny przez co wystarczy go zdjąć w podobny sposób jak zdejmujemy ze ściany plakaty.

Teraz tylko czekać aż technologia ta przejdzie do standardowych 20- 40- calowych rozmiarów dla telewizorów i monitorów przeciętnego kowalskiego. Ah, no za szybko to tego nie zobaczymy.

E3: Konferencja Electronic Arts

Kolejną konferencją jaką przyszło nam oglądać na Electronic Entertainment Expo 2015 była ta od EA. Elektronicy co by tu dużo mówić, zaprezentowali się co najmniej średnio, ale zdołali wybronić się niektórymi tytułami. Inne były raczej słabe, a prezentacja sama w sobie momentami przyprawiała o senność.

Mass Effect: Andromeda

Firma zdecydowała się na swego rodzaju szok, stawiając poniekąd wszystko na jedną kartę i prezentując zdecydowanie najlepszą grę konferencji zaraz na samym początku. Jeżeli chodzi o serię Mass Effect, wszyscy po cichu liczyli na to że na E3 zobaczą produkcję która bedzie dumnie nosić numerek „4” na okładce, a tu zdziwienie – Electronic Arts zdecydowało dać podtytuł Andromeda dla swojej produkcji, zamiast po raz kolejny ją numerować. Ujrzeliśmy krótki trailer, mający rozbudzić nasze zmysły, jednak był to kolejny film prerenderowany, nawet bez próby oparcia go o silnik gry, więc za dużo w kwestii rozgrywki z niego wyciągnąć nie mogliśmy. Dostaliśmy za to informacje o premierze, która ma przypaść na święta 2016 roku (tylko które? aa, te Bożego Narodzenia!) tak więc trochę poczekamy – miejmy nadzieję że warto.

I tutaj jednak czas na trochę zawodu. Akcja Mass Effect: Andromeda nie będzie powiązana z trzema poprzednimi częściami, a my będziemy mieli wybór pomiędzy dwiema postaciami: Kobietą i Mężczyzną. To tyle jeżeli chodzi o kwestie „scenariusza” od BioWare.

Oczywiście EA całymi garściami czerpie z dziecka firmy DICE – silnika graficznego Frostbite – tak więc i nowy Mass Effect zostanie oparty właśnie o niego. Co tu dużo mówić. Pożyjemy zobaczymy, ale jedno jest pewne – totalnej klapy nie będzie, marka ma zbyt wyrobioną pozycje.

Need for Speed – Reboot Serii.

Fani wyścigów po ostatnim zwiastunie przed E3, z pewnością czekali na pokaz gry na targach. I tym razem się nie zawiedli. EA przygotowało poza PR-ową gadką, także trailer i gameplay, chociaż jak na niego patrzyłem, to ciężko było mi uwierzyć że jest to aktualna rozgrywka, bliżej temu Gameplayowi było do prerenderowanej scenki.

EA postanowiło odświeżyć serię, robiąc jej restart i zaczynając od podstawowej nazwy bez żadnych podtytułów. W grze otrzymamy to co fani części Underground 1 i 2, a także pierwszego Most Wanted lubią najbardziej. Samochody będzie można modyfikować pod względem wyglądu, body kitów, farb, felg czy części mechanicznych. Tak więc mamy powrót wyścigów ulicznych z prawdziwego zdarzenia.

Na filmie prezentującym fragment rozgrywki wyraźnie widać model jazdy samochodów, co szczerze mówiąc nie do końca przypadło mi do gustu. Grafika grafiką, ale kamera latająca do nadkola przy każdym poślizgu po pewnym czasie może stać się bardzo denerwująca, a jest to jak wiemy rozwinięcie idei którą mimo wszystko próbowały wprowadzić poprzednie części, które modelem jazdy upodabniały się do Burnout’a. Całość tworzona jest oczywiście na silniku Frostbite. A jeszcze kwestia świata gry – będzie on otwarty, a ściać będziemy się nie tylko po ulicach ale także okolicznych bezdrożach – a to wszystko w starym, dobrym, nocnym klimacie. Zresztą, co będę dużo opowiadał obejrzyjcie zamieszczony poniżej gameplay:

Star Wars: The Old Republic

Na konferencji EA zaprezentowany został dodatek do gry Star Wars: The Old Republic. Stoi za nim oczywiście firma BioWare, tak więc nie ma co martwić się o rozbudowaną historię. Podtytuł dodatku to Knights of the Fallen Empire, a w ramach ów dodatku otrzymamy kompletnie nowy świat i kompanów rozgrywki.

Elektronicy uznali, że DLC zostanie wypuszczone za darmo co ma być dowodem wdzięczności i wyrazem uznania dla fanów. Światowa premiera? na szczęście nie musimy w tym wypadku czekać do następnego roku. Rycerze upadłego imperium trafią do naszych rąk 27 października 2015 roku.

Unravel.

Powiedzieć możnaby że gra jest swego rodzaju małą produkcją z gatunku Indie. Jednak małe szwedzkie studio pracuje pod plakietką EA i o indyku w takim wypadku nie ma mowy.

Unravel będzie platformówką 2,5D , co od momentu little big planet i trine jest rozprzestrzeniającym się trendem. Gra trafi na konsole PS4 i Xbox One, a także komputery osobiste. Jej głównym bohaterem jest lalka Yarny, której głównym składnikiem jest włóczka i to za jej pomocą będziemy pokonywać świat gry. Nasuwa to od razu pomysły z wykorzystaniem ów włóczki do mechaniki gry, co jest słusznym stwierdzeniem, gdyż jak widać na załączonym trailerze nie jest to zwykła platformówka z po prostu odmienną historią w tle.

Całokształt – styl graficzny w trailerze i historia stojąca za główną postacią pozwala sądzić że będzie to porządna, z tych mniejszych produkcji, nie pretendujących do miana AAA.

Daty premiery niestety nie poznaliśmy.

Plants vs Zombies: Garden Warfare 2

Tutaj mamy przykład gry, która ze swego rodzaju minigierki jaką było pierwsze Plants vs Zombies, ewolułowała w całkiem pokaźną grę, którą w zasadzie można by już zaliczać to tytułów triple A.

Druga odsłona Garden Warfare zaprezentowana została już podczas konferencji Microsoftu, jednak na pokazie EA znalazło się o wiele więcej materiału. Dowiedzieliśmy się, że do dyspozycji w grze dostaniemy 6 nowych postaci, a te które utworzyliśmy w poprzedniej części, bez problemu będzie można przenieść do „dwójki”. EA najwidoczniej uczy się na błędach i zapowiada także darmowe aktualizacje gry, by ta nie umarła po prostu śmiercią naturalną krótko po premierze.

Gracze dostaną do dyspozycji tryb jednoosobowy i typowy duel na podzielonym ekranie. Postacie będą dysponować specjalnymi atakami, a system walki każdej z nich ma się znacząco różnić. A wszystko to w humorystyczym zabarwieniu typowym dla tej serii. Łapcie gameplay i podziwiajcie. Ja początkowo sceptyczny co do tej serii, uznałem ja za swego rodzaju konkurenta mobilnych gier typu Angry Birds, jednak idzie to w coraz lepszym kierunku i zaczynam się tym tytułem „jarać” w pewnym sensie.

Premiera na konsolach PS4 i XONE a także PC wiosną 2016 roku.

EA Sports – nuda nuda nuda.

Każda z konferencji ma momenty lepsze i gorsze, jednak w wykonaniu EA było to raczej neutralne uczucie. A w sumie byłoby, bo to co zaprezentował oddział EA Sports, strasznie mnie rozczarowało – Wszędzie tylko w zasadzie zmiana numerka, lekkie odświeżenie i do przodu jak gdyby nigdy nic.

Oczywiście w tym wypadku chodzi o tasiemce growe, które mogą konkurować z modą na sukces. Na pierwszy ogień FIFA 16. Gra ma dostać poprawki w obrębie przechwytywania piłek, a także swoisty update AI, dzięki któremu gracze komputerowi będą o wiele bardziej realistyczni (co z tego wyjdzie to się okaże w praniu).

EA chwaliło się obecnością Lionela Messiego na sesji Motion Capture czy wprowadzeniem do gry drużyn kobiecych. Co do pierwszej rzeczy, jest mi to kompletnie obojętne, a druga rzecz wywołała we mnie na początku pozytywne uczucie (mimo że była prezentowana już przed konferencją), które jednak po skonfrontowaniu z informacjami przed E3 zmieniło się w niesmak. Rozumiem dodanie kobiet jako powiew świeżości i chwyt marketingowy. Jednak co z tego jeżeli tak na prawdę dwie największe serie rozgrywek przeszły całkowicie pod skrzydła Konami.

Wolałbym, żeby EA postarało się i powalczyło mocniej o licencje na Ligę Mistrzów i Ligę Europy, zamiast „łatać dziurę” kobiecą piłką.

Graficznie bez zmian, a przestój w tym względzie raczej nie bedzie ciepło odebrany przez niektórych graczy. Data premiery to 24 września, czyli w zasadzie standard. Jestem tylko ciekaw jak będzie wyglądała aktualizacja składów w FIFA 15 po wprowadzeniu nowej części. Czy EA będzie skrupulatnie je aktualizować przez jeszcze długi czas, czy postanowi po niecałym roku olać sprawę, a po kolejnym zamknąć serwery, co ostanio jest trendem w ich wykonaniu.

Kolejny tytuł to NHL 16. W tym wypadku w zasadzie nie ma co się rozpisywać, gdyż usprawnień graficznych również brak, a poprawki skupiają się głównie na kosmetycznych rzeczach w sterowaniu i trybach Hockey League oraz Be a Pro. Premiera 15 września.

Następne w kolejce było NBA Live 16, które w tej części konferencji dostało zdecydowanie najwięcej czasu, co w sumie słuszne – amerykanie nie przepadają tak za piłką nożna jak za koszykówką. Pokaz opierał się na dwóch głównych rzeczach – prezentacji ulepszeń w mechanice gry i dodatkowej aplikacji mobilnej.

W związku z tym w NBA Live 16 zawodnicy otrzymają większą ilość ruchów, a sami gracze będą mieli więcej możliwości kontroli rzutów. Czyli taki standard jak na EA Sports w tym roku. Co ciekawe, aplikacja mobilna prezentuje się chyba nawet lepiej niż sama gra. Dzięki niej będziemy mogli zeskanować za pomocą naszego smartfona twarz i stworzyć w ten sposób zawodnika w grze. Premiera nowej koszykówki od elektroników przewidziana jest na 29 września, natomiast aplikacja uzupełniająca gre ma zostać wypuszczona nieco wcześniej.

Ostatni z serii gier sportowych został zaprezentowany Madden NFL 16. Tutaj nawet nie chce mi się poraz kolejny rozpisywać o tym samym. Ulepszenie ruchów postaci i mechaniki gry, ulepszenie A.I. Można za to obejrzeć trailer, chociaż w sumie powie on tyle samo co ten kawałek tekstu.

Na zakończenie wspomniano jeszcze o nowej grze golfowej – Rory McIlroy PGA TOUR. Nie zaprezentowano jednak zadnego materiału z rozgrywki czy chociażby trailera. Dowiedzieliśmy sie jednak, że gra wyląduje na konsolach 14 lipca tego roku, a w nasze ręce zostaną oddane tylko cztery pola golfowe – może dlatego EA nie zamierzało się chwalić ;).

Star Wars: Galaxy Heroes

Na konferencji Elektroników, sporo było nawiązań do Sagi gwiezdnych wojen – oczywiście tych growych nawiązań. Ogłoszono w związku z tym nową grę mobilną, której zadaniem będzie konkurować z Heartsonem, czy ogłoszonym już predzej na targach TES:Legends.

Gracz ma za zadanie kolekcjonować karty, którymi będa budynki, przedmioty, pojazdy czy postaci ze wszystkich filmów Gwiezdnych Wojen, a tak zbudowaną talią będziemy mogli mierzyć się z innymi graczami. Boję sie, że gra stanie się kompletną klapą, gdyż jest to kolejna koncepcja urwania kawałka tortu od Blizzarda, która jednak nie ma zbytnio pomysłu na siebie, a próbuje wywindować się na legendarnej marce.

Minions Paradise.

Jak widać szał „Minionków” sięga także do EA, gdyż firma Postanowiła pochwalić się efektem prac nad grą wzorowaną na filmie animowanym. Główny bohater produkcji rozbija się na wyspie wraz z innymi minionkami, gdzie od teraz jego zadaniem bedzie przekształcenie tego nieprzyjaznego środowiska w raj na ziemi.

Nie liczmy tutaj jednak na jakoś specjalnie rozbudowaną grę, gdyż fragmenty gameplayu dobitnie mówią o tym, że bedzie to konkurent prostych gier mobilnych, jadący na fali hype’u związanego z „Minionkami”. Gra wygląda jak typowy przeglądarkowy Free-To-Play, co pociągnie za sobą z pewnością multum mikrotransakcji, potrzebnych do szybszego rozwoju postaci. Jest to z pewnością pozycja skierowana do najmłodszych graczy.

Mirror’s Edge: Catalyst

Po dłuższym momencie nudy (zieeeew), konferencja prasowa EA powróciła na właściwe tory wraz z nową odsłoną przygód Faith. W Mirror’s Edge: Catalyst zostaniemy wrzuceni do miasta Glass, gdzie przyjdzie nam mierzyć się w nierównej walce o wolność, która została utracona w związku z rządami wykazującego dyktatorskie zapędy Kruegera.

Na tegorocznym E3 mogliśmy podziwiać nie tylko zwiastun, ale także i fragment rozgrywki z sequela Mirror’s Edge. Jestem w stanie powiedzieć, że cały materiał był najlepszą prezentacją konferencji EA, chociaż mam niemały orzech do zgryzienia wybierając między właśnie tym tytułem na rebootem NFS’a. W wypadku Faith, także mamy doczynienia z rebootem, co po tylko jednej części jest co najmniej zaskakujące. Chociaż… może to i lepiej, ale te dywagacje zostawmy na boku, skupiając się na tym co najważniejsze.

Ze względu na mechanikę, gra jest usprawnieniem poprzedniczki. Świat teraz jest całkowicie otwarty (w poprzedniej części nie mogliśmy spaść z budynków), gra zostanie pozbawiona ekranów ładowania, dzięki czemu eksploracja będzie o wiele lepsza z punktu widzenia gracza. EA także i w ten tytuł ładuje silnik Frostbite, ale czemu się tu dziwić, całość wygląda ładnie, a inne produkcje na tym silniku są w miare dobrze zoptymalizowane. Premiera została zaplanowana na 25 lutego w Europie.

Star Wars: Battlefront

Na zakończenie konferencji otrzymaliśmy po raz kolejny grę z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Tym razem był to chyba najbardziej z tych trzech gier Star Wars oczekiwany Battlefront. Dość sporą dawkę informacji odnośnie gry otrzymaliśmy już przed targami, teraz jednak mogliśmy zobaczyć pierwszy gameplay. Zaprezentowano na nim tryb wieloosobowy Walker Assault.

Mogą wziąc w nim udział gracze w liczbe 40, a do dyspozycji będzie arsenał począwszy od broni palnych, poprzez pojazdy, a na Myśliwcach kończąc. Do tego dostaniemy także specjalne tryby kooperacji dla maksymalnie 8 osób. Premiera gry zaplanowana została na 19 listopada 2015 roku.

Nie można nie wspomnieć o tym, że poziom graficzny nie dorównuje pod żadnym względem temu, co mogliśmy zobaczyć już prędzej na zwiastunie gry, który okraszony był ładnym napisem „gameplay engine footage”. Jest to co najwyżej poziom Battlefielda 4, ale nie ma tragedii.

Asus ChromeBook Flip C100. Wariacje w świecie Chromebooków.

asus_c100Firma Asus ostatnimi czasy coraz częściej pojawia się na ustach mediów, a co za tym idzie także i konsumentów, którzy przesiadują w internecie. A to za sprawą wprowadzania na rynek sprzętu wszelakiej maści, od telefonów, tabletów, poprzez laptopy czy w końcu ich Googlowskie odmiany – Chromebooki.

Asus ChromeBook Flip C100 został wyposażony w obudowę wykonaną z aluminium i ekran dotykowy o przekątnej 10,1 cala. Do tego dochodzi akumulator który pozwoli na 9 godzin ciągłej pracy.

Dzięki temu że w jego wnętrzu znajdują się podzespoły mobilne można było zredukować wagę Chromebooka do zaledwie 900 gram, a jego obudowa ma grubość zaledwie 1,5cm. Co ciekawe mimo zastosowania cztero-rdzeniowego procesora Rockchip 3288-C który taktowany jest zegarem 1,8GHz i raczej nie jest zbyt wydajnym chipem, firma zdecydowała się na wstawienie do sprzętu matrycy IPS zamiast standardowej TNki. Z rozdzielczością jednak nie zaszaleli gdyż jest to dość standardowe 1280×800 pikseli. Do tego dochodzi 2 lub 4GB ram w zależności od tego jaką wersje wybierzemy i 16GB pamięci flash na dane.

Z interfejsów zewnętrznych dostajemy do dyspozycji czytnik kart SD/SDXC, dwa porty USB (w konfiguracji 2.0), micro HDMI a także gniazdo słuchawkowe. Łączność z internetem zapewnia kontroler WiFi „ac”, a z innymi urządzeniami połączymy się za pomocą Bluetooth 4.1.

Wersja z 2GB RAM wyceniona została na 249 dolarów, podczas gdy wersja o dwukrotnie większej ilości RAM to wydatek rzędu 299 dolarów.

Oczywiście całość pracuje pod kontrolą systemu Google Chrome OS, który jest systemem działającym w chmurze obliczeniowej – stąd tak mała ilość pamięci na dane (16GB).

 

Wideo pokazujące emulator Windows 10 Mobile.

Windows 10 Mobile w kompilacji 10158 został już wypuszczony, jednak nie dla tych którzy nie są członkami programu Windows Insider. Aktualnie kompilację tą można przetestować tylko poprzez użycie emulatora Windows 10 Mobile. Takowa aplikacja może zostać pobrana ze strony Microsoftu. Z nowych opcji zawartych w systemie widzimy, że dodane zostały przezroczyste kafelki odświeżane w czasie rzeczywistym.

Kafelek „Ludzie” pokazuje zdjęcia twoich kontaktów w małych kółkach. Emulator dostał także aktualizację aplikacji kamery, któa teraz umożliwia nagrywanie wideo 720p@120FPS. To może pozwolić na nagrywanie ujęć w zwolnionym tempie na telefonach z Windows 10 Mobile.

W sklepie Windows Phone emulator pokazuje także nową opcje. Darmowe aplikacje wewnątrz któych są oferowane zakupy i mikropłatności są teraz zgrupowane

System ma prawdopodobnie pojawić się we wrześniu. Jeżeli chcecie samemu przetestować emulator możecie udać się na stronę Microsoftu.

 

Xbox Music zostanie zastąpione przez Groove – zapowiedź Microsoftu.

Oczywiście wszystko zmienia się wraz z nadejściem Windowsa 10. Nie inaczej w przypadku. Większość rzeczy jest w zasadzie taka sama jak w Xbox Music, jednak ma pojawić się parę nowości.

Przede wszystkim wszechobecna ostatnio w zapowiedziach Microsoftu unifikacja. Groove Music ma działać na każdym urządzeniu wyposażonym w system Windows 10. Nie ważne czy będzie to PC, laptop, urządzenie mobilne czy.. konsola Xbox One. Użytkownicy będą mogli słuchać utworów i zarządzać swoimi plikami muzycznymi, a całość ma dostosowywać się w zależności od urządzenia i być przystosowana pod obsługę dotykową.

Interfejs usługi będzie można także dostosowywać np poprzez zmianę tematu kolorystycznego.

microsoft groove

Całość będzie zintegrowana z OneDrive, więc wrzucając swoje pliki audio na dysk w chmurze, będziemy mieć dostęp do swoich albumów na różnych urządzeniach. Poza tym co ciekawe Microsoft deklaruje, że usługa ma współpracować z muzyką którą użytkownik zakupi poprzez iTunes.

Dodatkowo Microsoft przygotowuje swoją aplikacje Groove na urządzenia mobilne wyposażone w system Android lub iOS.

Gigant z Redmont jednak za dodatkowe benefity będzie kazał płacić sobie 9,99 dolarów miesięcznie, bądź 99 dolarów rocznie (Cena z kosmosu jak dla mnie). Po uiszczeniu takowej opłaty użytkownik dostanie możliwość strumieniowania plików audio czy też pobrania ich nawet na cztery urządzenia. Poza tym Microsoft chwali się że baza utworów muzycznych jest największa spośród dostępnych tego typu usług na rynku i wynosi ponad 40 milionów.

Oczywiście jako pierwsi usługę przetestują użytkownicy w programie Windows Insider. Aplikacja jest już dostępna w sklepie Windows Store, jako że jej premiera miała miejsce wraz z debiutem rynkowym systemu Windows 10.

Dostawy telewizorów 8K w 2019 roku osiągną milion sztuk.

dostawy tv 8k

Poprzez brak materiałów i wysokie ceny, nowa generacja telewizorów UHD (8K) rynek zdobywa bardzo powoli. Odnosząc się do danych IHS DisplaySearch, jednej z głównych firm zajmujących się analizą tego rynku, dostawy telewizorów 8K w drugim roku globalnej dostępności sięgną miliona sztuk, co jest porównywalne do skali z jaką rynek zdobywały telewizory 4K.

Badacze z NHK wierzą że rozdzielczość 7680×4320 i podobne zahaczają już o fizyczne limity możliwości postrzegania dwuwymiarowych obrazów przez ludzkie oko. Dla przemysłów wideo, ekranów, telewizorów i innych oznacza to że 8K będzie miało bardzo długi epizod na rynku jako przyszłościowy format. Formaty wideo po 8K będą stereoskopowe i będą potrzebować dramatycznie większych rozdzielczości by wytworzyć efekt 3D. Jednak na razie nie zanosi się na to by szybko coś miało wyprzeć 8K z rynku

Odnosząc się do wiadomości udostępnionych przez IHS, dostawy telewizorów UHD mają wzrosnąć z 2700 w 2015 roku do prawie 911 tysięcy w 2019.

Pierwsze kanały telewizyjne będą wprowadzone w 2018 roku kiedy NHK rozpocznie komercyjne nadawanie w rozdzielczości 7680×4320 wraz z zaawansowanymi kanałami audio. W 2018 roku NHK będzie jedyną firmą na świecie która będzie nadawać w formacie 8K super hi-vision więc i programów będzie tylko garstka, a i ich dostępność ograniczy się ledwie do kraju kwitnącej wiśni.

Tak duża rozdzielczość oznacza także znacznie większe przekątne ekranów w naszych telewizorach, gdyż na mniejszych (znaczy się takich które są dziś standardem) przekątnych rozdzielczość przestanie być dostrzegana. Mimo iż przekątne naszych telewizorów rosną z każdym rokiem o kolejny cal to upłynie sporo czasu zanim 70″ telewizory zostaną standardem.

Według ostatnich doniesień kilka nowych fabryk LCD w chinach zostało już przygotowanych do wdrożenia produkcji 8K w ciągu 3 lat, co ma zaowocować dużą ilością telewizorów 65-calowych w tej rozdzielczości. Ponadto odkąd ceny takich telewizorów nie są zbyt wygórowane w chinach, jak to ma aktualnie miejsce z 4K, oczekuje się że to właśnie ten rynek jako pierwszy zaadoptuje nowe telewizory jako standard.

A dalej mamy już tylko poukładany łańcuch zdarzeń. Jeżeli chiny zaczną być coraz większym rynkiem dla TV 8K, to jak grzyby po deszczu pojawią się tam odpowiednie programy i stacje mogące wykorzystać ten potencjał.

Steam Machines i Kontroler Steam trafią do sprzedaży 10 listopada. osoby które zamówiły pre-ordery, dostaną sprzęt prędzej.

Valve i jego partnerzy ogłosili oficjalnie informacje odnośnie dostępności konsol Steam Machines i kontrolerów Steam. Można je już zamawiać przedpremierowo, jednak zostaną one dostarczone nie prędzej niż do połowy października. Oznacza to i tak, że te osoby dostaną swój sprzęt o parę tygodni prędzej niż inni. Ostateczna data wypuszczenia Steam Machines na rynek to 10 listopada.

Kilka firm jak na razie sprzedaje już komputery podobne specyfikacją do Steam Machines jednak pracują one pod kontrolą systemu Windows. Jeżeli ktoś jednak chce zobaczyć jak działają takie maszyny jako „pełnoprawne” konsole Valve musi zainstalować wersję beta systemu SteamOS na własną rękę. Nowo ogłoszone „pudełka” od Alienware i Cyberpower będą pracować pod właśnie tym linuxowym systemem stworzonym do gier.

Obie firmy będą oferować różne konfiguracje sprzętowe, z czego Alienware zaczyna z odrobinę niższego pułapu cenowego (449 dolarów). Najtańsza opcja posiada procesor serii Core i3 i dysk o pojemności 500GB. W przypadku tej firmy, ceny zamykają się na 750 dolarach z procesorem Core i7 i 1TB dyskiem. Niestety pre-ordery, które można składać na „konsolę” Alienware poprzez amerykański sklep GameStop nie dają pewności czy pomiędzy konfiguracjami jest jakaś różnica jeżeli chodzi o układ graficzny, jednak można się spodziewać, że jeżeli jest to coś podobnego do wersji opartej o system Windows, to będą tam umieszczone GPU Nvidii bazujące na architekturze Maxwell.
cyber

Sprzęt od Cyberpower jest dostępny jako pre-order prosto od firmy. Najtańsza, kosztująca 500 dolarów konfiguracja zawiera procesor i3, 500-gigabajtowy dysk i kartę graficzną GTX750. Najdroższa konfiguracja to koszt 1419 dolarów, a znajdziemy w niej procesor i7, 1TB HDD i GTX’a 980.

Valve oznajmiło że ponad 1000 gier bedzie kompatybilnych ze Steam Machines na starcie, jednak pracuje nad tym by baza gier powiększała się z czasem. Jeżeli chcecie grać w gry dla platformy Windows na „Maszynach” Steam, to istnieje możliwość przesyłania strumieniowego rozgrywki z komputera pracującego pod kontrolą Windowsa, za pomocą rozwiązania Domowego streamingu Steam. Valve będzie także sprzedawać urządzenia Steam Link, które podłączane będą do telewizora dzięki czemu będzie możliwe przesyłanie gier z komputera. Cena kontrolera Steam i urządzenia Steam Link będzie taka sama – 50 dolarów.